sobota, 11 września 2021

Coś odlatuje, coś przylatuje, czyli podróż do Polski

 Dzień podróży to zupełnie inne doznania i doświadczenia niż te z job shadowingu, kiedy uczymy się nowych rzeczy, poznajemy nieznane nam informacje, a mózg  czasem paruje od próby zrozumienia trzech obcych języków na raz. To mobilność w czasie i przestrzeni, natężona uwaga, żeby  czegoś nie przegapić i nie zapomnieć oraz zmęczenie wszystkim wymienionym. A tak naprawdę przecież to nie my lecimy, tylko nas niosą...



Wracamy z nowymi doświadczeniami i znajomościami. Te dni były bardzo ciekawe  oraz obfite w wydarzenia, które z pewnością przyniosą swoje owoce w naszej bibliotece w Olsztynie.



piątek, 10 września 2021

Viszlát Budapest!



Ostatniego dnia pobytu w stolicy Węgier odwiedziłam Dział Zbiorów Specjalnych Budapesztu. Znajduje się tu bezcenna kolekcja materiałów dokumentujących historię Budy i Pesztu od najwcześniejszych osad znajdujących się na tych terenach. Bibliotekarze przechowują zabytkowe księgi, a zobaczyć je mogą tylko użytkownicy posiadający karty biblioteczne.


Łącznie w dziale znajduje się około 100 tysiecy książek, rękopisów, periodyków i czasopism, około 300 tysięcy plakatów i drobnych druków oraz 120 tysięcy fotografii. 


Miałam przyjemność podziwiać te skarby na własne oczy, a moim przewodnikiem był sam dyrektor Centralnej Biblioteki w Budapeszcie, dr Péter Dippold. Czekała też na mnie miła niespodzianka, ponieważ pracownicy specjalnie dla mnie przygotowali najstarsze księgi dotyczące Polski. Miedzy innymi były tam historyczne opisy wojny polsko-kozacko-tatarskiej i książka o historii Polski oraz Węgier z 1789 roku. 




Na koniec dyrektor poprosił mnie abym opowiedziała mu o moich wrażeniach po wizycie w Metropolitan Library of Budapest. W takich chwilach naprawdę przydaje się znajomość angielskiego, bo zależało mi żeby wyrazić we właściwych słowach wdzięczność za tak szczegółowo przygotowany harmonogram wizyty i do tego całkowicie zgodny z moim erasmusowym programem. Dostałam zaproszenie na następną wizytę z czego chętnie skorzystam w przyszłości i oczywiście zaprosiłam moich nowych węgierskich przyjaciół do Olsztyna. Dzięki bibliotekarzom z Metropolitan Library of Budapest czułam się tam naprawdę dobrze, chociaż ogólnie wielkie miasta to nie jest miejsce dla mnie na dłuższą metę. Z tego też względu od razu po zakończeniu job shadowing udałam się na lotnisko, aby wrócić do domu. 
To był udany i ciekawy wyjazd, który wiele nauczyl mnie nie tylko o bibliotece stolicy Węgier, ale także o sobie. Cieszę się, że mogłam wziąć udział w job shadowing w Budapeszcie, gdzie poznałam fantastycznych bibliotekarzy i mogłam zobaczyć wiele pięknych i niezwykłych miejsc. Szívből köszönöm!


Uściślenia, imprezy i pożegnania, czyli ostatni dzień w bibliotece w Koprze

 "Ostatnie dni" zawsze są  trochę radosne, trochę  smutne, trochę  uroczyste  i trochę  nostalgiczne. Tak też było  dzisiaj.

Miałam m.in. okazję zobaczyć tutajeszą organizację  imprezy bibliotecznej dla młodzieży z miejscowego gimnazjum.


Zaproszono na nią sławnych słoweńskich sportowców, jednak tematyka spotkania nie była skupiona na karierze sportowej osobistości, ale również na ich rozwoju  intelektualnym, np. opowiadali, jakie książki były  dla nich ważne, które lektury  pamiętają  z dzieciństwa i co polecają do osobistego rozwoju kulturalnego. Młodzież  była naprawdę zainteresowana. A na końcu - ponieważ Biblioteka przygotowała osobno wyłożone książki ze swoich zbiorów  na temat kreowania zdrowego ducha w zdrowym ciele - podeszła do przygotowanych lektury i je przeglądała. To było świetne połączenie tematyki ogólnej z popularyzacją  czytelnictwa.


Na końcu pogłębiłam jeszcze  wiedzę  na temat projektu "Biblioteka na plaży ". Oczywiście jest to akcja letnia, ale książki wykorzystywane w wakacyjnej wypożyczalni zbiera się cały rok. Latem zaś przez wakacyjne miesiące plażowicze mogą w specjalnym punkcie bibliotecznym wypożyczać sobie lekturę wspomagającą przyjemne plażowanie.

Ten miły akcent zakończył moja wizytę w Centralnej  Bibliotece w Koprze.  Były pożegnania, mniej lub bardziej oficjalne, ale wszystkie przemiłe. Bibliotekarze miejscowi są niezwykle życzliwi. Jak zresztą całe to miasto pełne słońca - które ma w herbie. Żal  wyjeżdżać, ale przecież nic tak naprawdę się nie kończy. Zawsze jest jutro.

czwartek, 9 września 2021

Jak to robią bibliotekarze w Budapeszcie?


Chyba nie ma większego truizmu niż ten, że podróże kształcą. Nie potrafię jednak inaczej podkreślić, jak wiele uczę się podczas job shadowing w Budapeszcie. I to zarówno w trakcie wizyt i spotkań, jak i w drodze na nie. Na przykład dzisiaj dowiedziałam się wiele na temat etnografii Węgier jadąc na spotkanie w filii Metropolitan Library of Budapest w dzielnicy Kispest. O legendach powstania Węgier i ludowych tradycjach opowiedziała mi Emese, która ukończyła studia etnograficzne. Lepiej trafić nie mogłam:) Dzięki temu podróż z trzema przesiadkami wydała mi się zdecydowanie za krótka. 

Cel dzisiejszej wizyty znajdował się w samym centrum dzielnicy, która po polsku nazywa się "Mały Peszt". W środku czekały na nas bibliotekarki Beatrix Popovics i Lilla Varga.


Lilla z jedną z ulubionych książeczek kispeszteńskich czytelników - "Przygodami Bolka i Lolka".

Filia w Kispest ma przed sobą wiele wyzwań, ponieważ jest jednym z niewielu miejsc kultury w tej dzielnicy. Mieszkańcy mają jednak szczęście, że w ich filii pracują niezwykle pomysłowe i chętne do działania bibliotekarki. Mnie ilość ich działań przyprawiła o prawdziwy zawrót głowy! Zaczęło się od drzewek przed biblioteką, które pozyskali i zasadzili wspólnie bibliotekarze wraz z czytelnikami, by latem korzystać z biblioteki w przyjemnym cieniu. Następnie liczne działania wewnątrz placówki, jak stworzenie wspólnymi siłami "portu" z prawdziwą łodzią sportową przerobioną przez jednego z czytelników na biblioteczkę, samodzielne prowadzenie warsztatów z kodowania przez wolontariuszy, storytelling, liczne gry i zabawy (również online).
 

Półka z książkami ułożona kolorami okładek.


Port nastolatków. 


Łódź sportowa znaleziona na Marketplace na Facebooku i przerobiona przez jednego z czytelników na biblioteczkę. 

Bibliotekarki obiecały mi wysłać zdjęcia swoich działań, bo było ich tak dużo, że nie byłam w stanie wszystkiego zanotować. Za serce ujął mnie fakt, że w przyszłym tygodniu odbędą się warsztaty dla dzieci o Polsce i będą trwały przez trzy tygodnie. Dzieci Kispest będą poznawały polską historię, tradycje i legendy poprzez zabawę. Z tym większym entuzjazmem przekazałam kilka gadżetów i książeczek informacyjnych o Olsztynie, Warmii i Mazurach, które przywiozłam ze sobą z Polski, co spotkało się z ogromną wdzięcznością bibliotekarek. Na koniec pożegnałyśmy się i usłyszałam chóralne "Cześć!", którego specjalnie z okazji mojej wizyty nauczyły się Beatrix i Lilla:)
Potem czekał mnie i Emese powrót tramwajem, metrem i autobusem do Centralnej Biblioteki.

Na miejscu Martha, kierowniczka działu wypożyczeń pokazała mi zasady działania programu Odin.


Kolejną częścią wizyty była rozmowa z Margit Czégányné-Szűcs na temat działalności Metropolitan Library w zakresie współpracy z zagranicznymi instytucjami. Margit oprowadziła mnie po wypożyczalni książek i czasopism, a następnie omówiła zasady wypożyczania podręczników w językach obcych.








Oprócz podstawowych działań jako bibliotekarka, Margit udziela także obszernych informacji studentom na temat możliwości studiowania za granicą, w szczególności na uniwersytetach Cambridge i Oxford. Organizuje liczne spotkania i wydarzenia we współpracy z zagranicznymi instytucjami na temat ścieżki kariery, egzaminów i certyfikatów językowych (np. IELTS), mieszkania w Wielkiej Brytanii po Brexicie i wiele innych. Po spotkaniu podziękowałam serdecznie za tak obszerne informacje i z głową pełną inspiracji udałam się na ostatni wieczorny spacer po stolicy Węgier. 


 

Same poważne sprawy, czyli dzien z katalogerami oraz bazami cyfrowymi

 Dzisiejszy  dzień prawdopodobnie  nie byłby zbyt ekcytujaca dla kogoś, kto nie zajmuje się na co dzień katalogowaniem  zbiorów  bibliotecznych, ale dla mnie był bardzo ciekawy i pouczający.


Właściwy cały czas spędziłam w dziale opracowania zbiorów, zapoznając się  z miejscowym systemem katalogującym oraz ogólnymi informacjami o nabywaniu i rejestrowaniu zbiorów w hinliotekach słoweńskich.



Oto znane chyba wszystkim działom gromadzenia zbiorów bibliotecznych  widoki...

Niezwykle ciekawe było mnie było również poznanie cyfrowych platform tworzonych przez biblioteki w Słowenii. Jest ich imponująco wiele, gdyż  tutaj każda biblioteka ma obowiązek stworzenia wiekszego cyfrowego projektu w jakiejś dziedzinie. Udało mi się  więc obejrzeć i usłyszeć  ciekawe informacje o Sistory (portal naukowy ze słoweńskimi źródłami historycznymi), Obrazach Słoweńskie Pokrajina (leksykon osobistości z regionu Primorska), Albumie Kopra (platforma zdigitalizowanych dokumentów życia  społecznego), Kamrą (serwis z materiałami związanymi z kulturą  życia codziennego w aspekcie historycznym) oraz Opalem (pełnotekstowy dostęp do zabytków piśmiennictwa słoweńskiego).



środa, 8 września 2021

Smocze opowieści o tajemniczym ogrodzie

 

Program mojej wizyty w Budapeszcie obejmuje nie tylko wizyty w bibliotekach, ale również instytucjach partnerskich. W środę odwiedziłam główną siedzibę Goethe Institut na Węgrzech przy ulicy Ráday 58. Towarzyszyła mi Emese, która znakomicie mówi po angielsku i dzięki niej pracownicy, z którymi rozmawiam mogą czuć się swobodniej :) Była też z nami Hajnalka Szilák, która opiekuje się zbiorami Goethe Institut w Centralnej Bibliotece w Budapeszcie.  


W nowocześnie urządzonej bibliotece Goethe Institut powitała nas dyrektorka, Judit Klein. Opowiedziała mi o działalności instytutu na terenie Budapesztu i całych Węgier. O zasadach działania samej biblioteki opowiedziała mi bibliotekarka Erika, której głównym zadaniem jest opieka nad księgozbiorem i mediateką, jak również obsługa użytkowników. Biblioteka Goethe Institut to prawdziwa biblioteka przyszłości. Przestronna, funkcjonalna i ze wspaniałą atmosferą.


Dodatkowym atutem placówki jest wewnętrzne patio przerobione na użytek czytelników. Erika nazwała to miejsce tajemniczym ogrodem i moim zdaniem jest to idealna nazwa.




Dzięki Erice dowiedziałam się wielu przydatnych informacji. Podziękowałam za nie serdecznie i udałyśmy się w drogę powrotną do Centralnej Biblioteki. Po drodze dowiedziałam się, że Hajnalka pracuje w bibliotece około 20 lat, a Emese od roku. Odkryłyśmy też wiele podobieństw w naszej codziennej pracy z czytelnikami:) 

W Centralnej Bibliotece udałam się na spotkanie z Évą Dienes, bibliotekarką oddziału dla dzieci, o nazwie Smocza Biblioteka. To niesamowite miejsce powstało jako efekt dziecięcej wyobraźni. Już od progu uwagę przykuwają wielkie filary w kształcie futurystycznych drzew, które mają symbolizować połączenie nieba z ziemią. 


Jednak największą atrakcją są smoki. OGROMNE SMOKI.




Trudno mi doprawdy opisać mój zachwyt na widok tych kamiennych strażników biblioteki. Są one obiektem legend i opowieści wśród dzieci w Budapeszcie. Ich projektant, Ágoston Pusztai chciał, by miejsce to stało się placem zabaw dla małych czytelników. Rzeczywiście tak jest, chociaż niestety nie codziennie. Smoki nawet w kamiennej postaci potrafią być niebezpieczne. W bibliotece jest nawet znak ostrzegający przed niebezpieczeństwem. 


Napis znaczy "Uwaga! Groźny smok!"

Podczas dalszej części wizyty, poznałam zasady pracy Smoczej Biblioteki oraz mogłam zadać wiele pytań na temat aktualnej działalności oraz tej przed pandemią. Na koniec Éva zapytała mnie czy może wstawić nasze wspólne zdjęcia na profil facebookowy Smoczej Biblioteki, na co oczywiście się zgodziłam,  podobnie jak uzyskałam zgodę bibliotekarek z Centralnej Biblioteki na publikację zdjęć na blogu projektu. Po spotkaniu podziękowałam za wszystkie informacje i chwilę porozmawiałam z dyrektorem Dippoldem na temat moich wrażeń z wizyty i dalszych planów zgodnie z harmonogramem. Dzień zakończyłam kolejnym zwiedzaniem:)


Wielkie małe inicjatywy w Koprze, czyli mniejsze biblioteki oraz wielkie księgi

 Dzisiejszy poranek oraz wczesne popołudnie płynęło  pod hasłem "działania  bibliotek lokalnych dla swoich małych społeczności".

Miałam przyjemność zwiedzić  trzy mniejsze biblioteki bądź to służące osiedlom Kopra, bądź to umiejscowione w niedalekiej odległości od miasta: punkty w Markovec, Sedlenje oraz w miejscowości  Ankaran. 

Ankaran to urocze miasteczko z widokiem na Adriatyk.  W sezonie letnim - turystyczne.


Biblioteka  służy  cały rok mieszkańcom, stanowiąc małe lokalne centrum kulturalne. Załogę stanowi  dwoje bibliotekarzy. Organizują  oni wiele imprez o charakterze literaturoznawczym, ale też miłych animacji kulturalnych, scalających społeczność.

 Przed wejściem obowiązkowy książkomat.


Księgozbiór dostosowany jest do potrzeb użytkowników, czyli zawiera zarówno publikacje dla dorosłych,  jak i dla dzieci. 


Jest też kącik do zabaw małych użytkowników z tablicami edukacyjnymi przedstawiającymi postacie z regionalnych legend.


Obie następne biblioteki nazwalibyśmy osiedlowymi. Pierwsza z nich to Markovec.


Użytkownicy tego punktu to przede wszystkim emeryci, zbiory więc dostosowane są do ich wymagań. Pracuje tu jedna bibliotekarka. Oczywiście każda wizyta po nowe książki to okazja do rozmowy o codzienności.


Ostatnią  że zwiedzanych bibliotek była w filia w Semedel. Załoga to również jedna osoba.


Biblioteka stanowi integralną część budynku.


Zbiory jednak stanowia książki  dostosowane do wszystkich grup wiekowych -- I dorosłych i dzieci.Nowosci sadowozone 3 razy w tygodniu z Biblioteki Centralnej.

Ostatnie godziny w bibliotece stanowiła praca z kolekcja starych druków. Powrót do tych szlachetnych ksiąg był zarówno nauką  jak i przyjemnością.


W jednej z nich mogłam  obejrzeć mapę związana z naszym regionem.


Na zakończenie zaś zostałam wprowadzona w tajniki Słoweńskiej Biblioteki Cyfrowej, gromadzącej zasoby wszystkich centralnych bibliotek kraju



Coś odlatuje, coś przylatuje, czyli podróż do Polski

 Dzień podróży to zupełnie inne doznania i doświadczenia niż te z job shadowingu, kiedy uczymy się nowych rzeczy, poznajemy nieznane nam inf...